Emarik Blog

Come here regularly to check out new blogs or subscribe
8 minut(y) czytania (1658 słów)

Kierunek Energylandia – Oktoberfest, słońce i tajemniczy plac budowy

Koniec września. Lato najwyraźniej jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Słońce świeci wysoko na idealnie błękitnym niebie, a my ruszamy z Podobina w stronę Zatora i Energylandii.

Tym razem nie jedziemy tam wyłącznie po adrenalinę i kolejne przejazdy na rollercoasterach. Chcemy przede wszystkim poczuć atmosferę parku. Od 12 września do 4 listopada Energylandia świętuje Oktoberfest, więc na miejscu czekają na nas jesienne dekoracje, muzyka, festiwalowy klimat, oczywiście piwo i – jak zawsze – mnóstwo kolejek górskich.

Ale jest jeszcze jeden powód naszej dzisiejszej wyprawy.

Na terenie Energylandii trwa budowa nowego rollercoastera. A skoro jesteśmy prawdziwymi fanami parków rozrywki, trudno byłoby przejechać obok tego obojętnie. Trzeba przecież sprawdzić, jak postępują prace.

Co już powstało? Czy widać fragmenty toru? Jak duży jest teren budowy? I najważniejsze pytanie: czy uda nam się podejrzeć, co Energylandia szykuje dla swoich gości?

Ruszamy więc z Podobina w kierunku Zatora.

Po drodze dobrze znany nam krajobraz Małopolski. Gorce zostają powoli za nami, a górskie widoki ustępują miejsca łagodniejszym wzgórzom i bardziej płaskim terenom w okolicach Zatora.

Dzisiaj nie ma pośpiechu.

Nie jedziemy tylko po adrenalinę.

Dzisiaj jedziemy po klimat.

Po muzykę.

Po jesienne słońce.

Po trochę Oktoberfestu.

No i oczywiście… po rollercoastery! 😄

A gdzieś po drodze coraz częściej pojawia się w naszej głowie jedno pytanie:

Jak daleko posunęła się już budowa nowej kolejki?

Tego dowiemy się już na miejscu.

Energylandia – nadjeżdżamy!

Bilety załatwione jeszcze dzień wcześniej

Właściwie nasza wyprawa do Energylandii zaczęła się już poprzedniego dnia.

Lubimy mieć wszystko przygotowane, dlatego bilety kupiliśmy online z wyprzedzeniem. Był też ku temu bardzo konkretny powód – do 27 września druga osoba mogła kupić bilet z 50-procentową zniżką.

No cóż… skoro i tak planowaliśmy wspólny wyjazd, długo się nie zastanawialiśmy. 😉

50% zniżki na drugi bilet? Takiej okazji się nie odpuszcza!

Bilety kupione, plan gotowy, a oczekiwania powoli rosną.

I w końcu nadchodzi ten moment.

Jesteśmy w Energylandii!

Po drodze z Podobina docieramy do Zatora.

Samochód zostawiamy na parkingu, zabieramy wszystko, co potrzebne, i ruszamy w stronę wejścia.

Bilety mamy już w telefonie, więc nie musimy stać przy kasie. Szybkie skanowanie…

i jesteśmy!

Już po pierwszych minutach widać, że park wygląda zupełnie inaczej niż podczas typowego letniego dnia.

Oktoberfest zrobił swoje. Jesienne dekoracje, muzyka i kolorowe ozdoby sprawiają, że Energylandia przypomina jeden wielki festiwal.

Ale naszych „parkowych" nawyków nie da się tak łatwo wyłączyć.

Spacerujemy, rozglądamy się…

i automatycznie zaczynamy obserwować panoramę parku.

Rollercoastery po lewej.

Rollercoastery po prawej.

A sezon niski?

Jaki sezon niski? Tutaj wcale tego nie czuć!

Spokojniej niż latem, ale atmosfera nadal jest

Chociaż jesteśmy już poza szczytem sezonu, Energylandia wcale nie wygląda na opustoszałą.

Oczywiście jest znacznie spokojniej niż podczas wakacyjnego szczytu, ale wciąż sporo się dzieje. Wszędzie słychać muzykę, widać dekoracje, a odwiedzający spacerują po parku w naprawdę dobrych humorach.

Duża w tym zasługa Oktoberfestu.

Kolejki do atrakcji są przy tym zdecydowanie bardziej komfortowe niż w najbardziej oblegane dni lata.

I zaczynamy się zastanawiać, czy właśnie taki okres nie jest jednym z ciekawszych momentów na wizytę w Energylandii.

Mniej tłumów.

Przyjemna pogoda.

A jednocześnie mnóstwo atmosfery.

Tymczasem Oktoberfest jeszcze trwa, ale w parku już pojawiają się pierwsze oznaki kolejnego wydarzenia.

Halloween już zagląda za róg

Jeśli dobrze się rozejrzeć, można zauważyć, że Energylandia zaczyna przygotowania do następnej imprezy.

Bo gdy tylko Oktoberfest się skończy, park niemal natychmiast zmieni klimat.

Nadchodzi Halloween!

Od 5 do 31 października Energylandia ponownie zmieni swoje oblicze.

Pierwsze przygotowania już widać.

Pojawiają się kolejne dekoracje, pracownicy przygotowują elementy wystroju, a w różnych miejscach trwają prace związane z nadchodzącym wydarzeniem.

Trochę wygląda to tak, jakbyśmy przypadkiem dostali możliwość zajrzenia za kulisy.

Oktoberfest jeszcze trwa…

a Halloween już czeka tuż za rogiem.

Z jednej strony wesoła, kolorowa atmosfera Oktoberfestu, z drugiej – coraz więcej halloweenowych akcentów.

I wiecie co?

Nam to wcale nie przeszkadza. 😉

Wręcz przeciwnie – dzięki temu spacer po parku robi się jeszcze ciekawszy.

Robimy zdjęcia, oglądamy atrakcje, spacerujemy…

ale cały czas mamy na oku jeszcze jedno miejsce.

Plac budowy nowego rollercoastera.

Bo właśnie po to również przyjechaliśmy dziś do Energylandii.

A im dłużej jesteśmy w parku, tym bardziej chcemy wiedzieć, co tak naprawdę powstaje za ogrodzeniem.

Tajemnica nowego rollercoastera

W końcu docieramy do jednego z najważniejszych punktów naszej dzisiejszej wizyty – miejsca, gdzie powstaje nowa kolejka górska.

Oficjalnie nadal niewiele wiadomo.

Energylandia nie podała jeszcze szczegółów dotyczących nowej atrakcji. Nie znamy oficjalnej nazwy, pełnego przebiegu trasy ani wszystkich danych technicznych.

Ale…

fani rollercoasterów nie byliby fanami rollercoasterów, gdyby nie próbowali sami rozwiązać zagadki. 😄

Na specjalistycznych forach już od jakiegoś czasu pojawiają się różne teorie.

Jedna z nich mówi o Wing Coasterze.

Na razie nie jest to jednak oficjalna informacja ze strony Energylandii. To wciąż teoria oparta na obserwacjach i przypuszczeniach fanów.

A ci potrafią zauważyć naprawdę dużo.

Rodzaj podpór.

Sposób montażu konstrukcji.

Kształt poszczególnych elementów.

Dla zwykłego odwiedzającego kilka stalowych elementów na placu budowy może nie znaczyć absolutnie nic.

Dla fana rollercoasterów?

Czasami jeden kawałek toru wystarczy, żeby rozpocząć całą dyskusję. 😄

Dlatego podczas spaceru po Energylandii nasze oczy coraz częściej uciekają w stronę placu budowy.

Trzeba znaleźć dobry punkt widokowy

Po chwili pojawia się pewien pomysł.

Jeśli chcemy naprawdę dobrze zobaczyć, co dzieje się na budowie, trzeba znaleźć odpowiednio wysoki punkt widokowy.

I tutaj z pomocą przychodzi…

Wonder Wheel.

To właśnie z góry można zobaczyć Energylandię z zupełnie innej perspektywy.

Rollercoastery, które z ziemi wyglądają ogromnie, z gondoli wyglądają niemal jak miniaturowe konstrukcje.

A co najważniejsze – z tej wysokości możemy mieć znacznie lepszy widok na plac budowy.

Dla nas Wonder Wheel ma jeszcze jedną ogromną zaletę.

Nie jesteśmy przecież ludźmi, którzy muszą zaliczyć każdą ekstremalną atrakcję. 😉

My zdecydowanie wolimy coś spokojniejszego.

Bez loopingu.

Bez korkociągów.

Bez sytuacji, w której po przejażdżce trzeba przez chwilę zastanawiać się, gdzie jest góra, a gdzie dół. 😂

Wonder Wheel jest więc dla nas idealne.

Powoli w górę…

widoki…

panorama Energylandii…

i przy okazji dokładne obserwowanie okolicy.

Może właśnie stamtąd uda nam się zobaczyć najwięcej.

Dzisiaj Wonder Wheel zostaje naszą wieżą obserwacyjną!

Widok z Wonder Wheel

No i w końcu wsiadamy.

Gondola powoli zaczyna się unosić.

Na początku oczywiście podziwiamy sam park. Rollercoastery, atrakcje, ludzi, okolicę…

Ale po chwili obracamy się w stronę placu budowy.

I wtedy ją widzimy.

Nową kolejkę górską.

Dopiero z tej wysokości naprawdę można zdać sobie sprawę, jak ogromny jest teren, na którym powstaje nowa atrakcja.

Z ziemi część konstrukcji jest zasłonięta przez ogrodzenia i inne atrakcje.

Tutaj wszystko wygląda zupełnie inaczej.

I nagle zauważamy coś, co od razu przyciąga naszą uwagę.

Lift hill jest już kompletny!

To naprawdę robi wrażenie.

Wiedzieliśmy, że budowa jest już zaawansowana, ale dopiero z góry można zobaczyć skalę całego przedsięwzięcia.

Konstrukcja wyraźnie góruje nad terenem.

A my, siedząc spokojnie wysoko nad Energylandią, oczywiście zaczynamy ponownie analizować wszystkie teorie pojawiające się na forach.

Wing Coaster?

Oficjalnie nadal nie wiemy.

Ale patrząc z góry na ogromny plac budowy, trudno nie zacząć się zastanawiać.

To zdecydowanie nie jest mała inwestycja.

Teren przyszłej atrakcji jest ogromny, a stalowej konstrukcji jest już naprawdę sporo.

Dla nas najciekawsze jest jednak coś innego.

Mamy okazję zobaczyć tę budowę dokładnie w takim momencie.

Dziś oglądamy konstrukcję, która za kilka miesięcy może zostać całkowicie przykryta gotową kolejką.

To trochę tak, jakbyśmy oglądali przyszłą atrakcję jeszcze zanim naprawdę zacznie istnieć.

Czas wracać do domu

Po całym dniu pełnym wrażeń powoli przychodzi czas, żeby pożegnać Energylandię.

Było słońce, była atmosfera Oktoberfestu, były atrakcje…

no i oczywiście kilka dobrych piw. 😉

Ale przede wszystkim udało nam się zobaczyć z bliska miejsce, w którym powstaje nowa kolejka górska.

Dzięki przejażdżce Wonder Wheel mogliśmy spojrzeć na cały teren z góry i na własne oczy zobaczyć, że lift hill jest już kompletny.

To był naprawdę udany dzień.

Nie za dużo ludzi, przyjemna pogoda, świetna atmosfera i dodatkowo możliwość obserwowania narodzin nowej atrakcji.

Zadowoleni ruszamy z powrotem w stronę Podobina.

Ale zanim jeszcze dojedziemy do domu, w głowie zaczyna się kolejna część całej historii.

Zdjęcia trzeba przejrzeć.

Wybrać najlepsze.

Zapisać.

Relację trzeba napisać.

A później wszystko przekazać webmasterowi, żeby również odwiedzający naszą stronę mogli zobaczyć, jak wyglądał nasz dzień w Energylandii.

I właśnie podczas przeglądania zdjęć pojawia się jedna myśl:

A może wrócimy tutaj na otwarcie?

Kto wie…

Może w 2027 roku?

Wtedy nie będziemy już siedzieć w gondoli Wonder Wheel i patrzeć na plac budowy.

Być może będziemy stać wśród pierwszych odwiedzających nową atrakcję Energylandii.

To byłoby coś!

Na razie pozostają nam zdjęcia, wspomnienia i oczywiście odrobina parkowych spekulacji.

Ciąg dalszy nastąpi… 😉

Jedno jest jednak pewne:

Obserwowanie, jak Energylandia zmienia się na naszych oczach, może być równie ciekawe jak cały dzień spędzony na jej atrakcjach.

Co właściwie powstaje?

Według obecnych informacji chodzi o 20. kolejkę górską w Energylandii. Ma to być kolejka typu Wing Coaster firmy Bolliger & Mabillard (B&M).

Na moment powstawania tego tekstu Energylandia nie podała jednak oficjalnie nazwy atrakcji. Park nie potwierdził również oficjalnie typu kolejki ani producenta – informacje te wynikają z obserwacji i dostępnych doniesień.

Wskazówki są jednak bardzo ciekawe:

  • W sierpniu na terenie budowy pojawiły się pierwsze fioletowe i różowe elementy toru.
  • 27 sierpnia zamontowano pierwszy fragment toru.
  • Pod koniec sierpnia rozpoczęto montaż części brake run, czyli odcinka hamującego.
  • Na początku września pojawiało się coraz więcej podpór.
  • We wrześniu rozpoczął się montaż lift hillu.
  • Około 16 września lift hill był już wyraźnie widoczny, a konstrukcja zaczęła szybko piąć się w górę.

A my?

My już teraz zaczynamy się zastanawiać, jak będzie wyglądał ten fragment Energylandii, kiedy cała konstrukcja będzie gotowa.

Może trzeba będzie wrócić w 2027 roku i sprawdzić to osobiście? 😉 

×
Stay Informed

When you subscribe to the blog, we will send you an e-mail when there are new updates on the site so you wouldn't miss them.

By accepting you will be accessing a service provided by a third-party external to https://emarik.eu/